To debiut, więc pewnie obgryzłaś paznokcie do cna w oczekiwaniu na komentarze. Absorbal co prawda coś zostawił, ale taki kwitek z pralni...? Mężczyźni.
Mnie wiersz wydaje się być niezwykle uroczy. Może to wina tych niebieskich oczu, które kojarzą mi się jednoznacznie dziecięco, ufnie i radośnie, a może naprawdę ten utwór jest optymistyczny. To taki mały obrazek - akwarelka czy zdjęcie ukochanej osoby, które nosi się w portfelu, niby nic, a jednak.
Oczy, w których można się zapomnieć.
Podoba mi się ta myśl, choć nienowa ona i pewnie niektórzy powiedzieliby, że banał. Może i banał, ale ja czasem lubię takie banały, zwłaszcza, jeśli są oprawione w ładne słowa, a u ciebie - są.
I zgadzam się z poprzednikiem, śliczne jest to:
Issay napisał(a):
Linie czasu i szeptu.
Issay napisał(a):
Jak kredka do oczu w burzliwy dzień...
To natomiast ruszyło jakąś strunę w moim sercu, bo kredka do oczu jest taka
kobieca, taka nasza. Charakterystyczna. Bardzo mi się to podoba.
I tylko ta skleroza mi trochę zgrzyta, bo ogólnie słowo kojarzy mi się nie najmilej i łamie łagodność, rozmazany, melancholijny spokój tego wiersza. Nie ma ładniejszego słowa?
Debiut, jak to debiut - cudów nie ma, ale naprawdę, żaden to dramat. Raczej nieśmiały urok dzieł początkującego. Pisz więcej i publikuj się, z przyjemnością będę obserwować, w którą stronę zmierza twój rozwój.
Ścielę się do stópek,
Pieg